Życie jest pełne rozczarowań, nikt nie
wie co go spotka. Trzeba się nauczyć radzić sobie z pewnymi sprawami, a przede
wszystkim nauczyć się o tym rozmawiać, bo być może ktoś będzie w stanie cię
zrozumieć i ci pomóc. Zacznijmy może od początku, nazywam się Alice Mars,
mieszkam na przedmieściach Nowego Yorku, aktualnie mam 16 lat i w swoim życiu
przeżyłam o wiele więcej niż nie jedna osoba, w całym swoim życiu. Kiedy byłam
mała w mojej rodzinie nie układało się za dobrze. W wieku 7 lat moi rodzice się
rozwiedli, mama wyprowadziła się do nowego chłopaka a tata zamieszkał sam.
Będąc małym dzieckiem nie wiedziałam jeszcze co się dzieje. Mieszkanie z nowym
chłopakiem mojej mamy zmusiło mnie do tego że musiałam szybko dojrzeć
emocjonalnie, bo inaczej mojej mamie byłoby bardzo ciężko, nie ukrywam jak każde dziecko sprawowałam parę kłopotów, co
ja opowiadam powodowałam mnóstwo kłopotów przez co było mojej mamie ciężko, no
ale musiałam nauczyć się, że tak nie można. W wieku 8 lat pomagałam mamie jak
najlepiej umiałam, sprzątałam ,prałam, prasowałam, gotowałam, a przede
wszystkim uczyłam się bardzo dobrze, no ale co można się spodziewać po podstawówce.
Kiedy myślałam, że wszystko zaczyna się układać moje oczy ujrzały coś czego
nigdy raczej nie powinny widzieć, widok pijanego mężczyzny, który nie robił jak
większość ludzi że napił się i wstał rano na kacu, lecz widok nieudolnego
mężczyzny, który wolał się nawalić i leżeć obrzygany, obsrany i obszczany,
pijąc cały czas wódkę. Kiedy po raz pierwszy to zobaczyłam wiedziałam, że nigdy tego nie
zapomnę i tak od tamtej pory robiło się coraz gorzej, mimo że chłopak mojej
mamy nie pił często, może raz na 6,7 miesięcy, ale pił przez tydzień, dwa a
czasami nawet i trzy. Za każdym razem dom wyglądał jak chlew, podłoga i kanapa
zarzygana i obsrana, na około syf, nie można było nawet spokojnie przejść do łazienki,
że też o okropnym fetorze nie wspomnę. Okropne prawda? Czy to są widoki dla 8
letniego dziecka, a zwłaszcza dla dziewczynki? Nie wydaje mi się. Codziennie
chodziłam do szkoły uśmiechałam się i mówiłam, ze wszystko jest dobrze, mówili
ze widzieli chłopaka mojej mamy pijanego i pytali czy na pewno wszystko okej,
zawsze odpowiadałam, że tak. W rzeczywistości tak nie było. Nawet kiedy był
trzeźwy zawsze były jakieś kłótnie w domu, nigdy nie było spokoju. Życie w
ciągłym stresie może wykończyć człowieka. Kiedy zaczyna trzeźwieć i nie sięga
po alkohol, zaczyna majaczyć przez co jest jeszcze gorzej, noce nie przespane,
wory pod oczami, drze się na umór, krzyczy że coś widzi, jakieś zjawy i bardzo
dobrze może go kiedyś pociągną za sobą do piekła, bo do nieba raczej to on nie
zasługuje żeby iść. Przez następne 6 miesięcy było spokojnie mało kłótni i zero
alkoholu. Przyszły urodziny mojej cioci i znowu się zaczęło. Tym razem ta noc
była najgorszą z możliwych, nigdy nie sądziłam, ze ktoś może być w stanie
zrobić coś takie tylko dlatego, że nie chce się mu dać pieniędzy na wódkę.
Kiedy spałam, obudziły mnie krzyki mamy, wleciała do pokoju wystraszona i
zapłakana, naprzeciwko nas stał jej chłopak z nożem w ręku i powiedział, że
jeśli nie da mu pieniędzy on ją zabije, stałam jak wryta w podłogę, nie mogłam uwierzyć
w to co się właśnie dzieje. Kiedy zobaczyłam, że zbliża się z tym nożem do
mojej mamy ustałam przed nią i zaczęłam krzyczeć że ma przestać, że zadzwonię
na policję. Obudziłam wszystkich sąsiadów, zaczęli pukać do drzwi. Te pukania
nas uratowały, bo kto wie mogłabym teraz o tym nie pisać, bo by mnie już nie
było. Mama odeszła od taty bo pił 3 piwa po prazy za własne pieniądze, a
znalazła sobie faceta który pije co ileś miesięcy po 2 tygodnie i to jeszcze za
jej pieniądze nic tylko pogratulować, spadła z deszczu pod rynnę. Przez wiele
lat się to powtarzało, nigdy nie umiałam nikomu o tym opowiadać, ale pewnego
dnia poznałam chłopaka, który widział iż mimo że mówię, że jest dobrze wcale
tak nie jest. Zaprzyjaźniliśmy się opowiedziałam mu całą historię, co się dzieje
w moim domu i że nie umiem sobie z tym poradzić. Myślałam, ze on to rozumie, w
zamian za to że się przed kimś otworzyłam dostałam taki prezent, że rozgadał to
całej szkole i stałam się punktem wyzwisk i pośmiewisk w szkole.
Mama nigdy nie wiedziała co się dzieje w szkole, nawet jak
Mama nigdy nie wiedziała co się dzieje w szkole, nawet jak
pytała, cały czas odpowiadałam że dobrze, nigdy
nie skapnęła się, że kłamię. Nie chciałam po porostu przysporzyć jej więcej
problemów, miała już ich wystarczająco na głowie. Nie miałam z kim porozmawiać
na ten temat, nie chciałam się otwierać przed ludźmi, bo wiem że raz już się to
dla mnie źle skończyło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz